Bez kategorii

Forest i Ferdynand

Moja kumpela ma słabość do śmiesznych zwierząt i równie dużego pecha do śmiesznych wypadków. Poszłam z nią kiedyś do sklepu zoologicznego, bo chciała mieć jakieś małe zwierzątko. Mówiłam jej żeby kupiła sobie chomika, bo to świetne zwierze jest i przy okazji sympatyczne. Jednak ona chciała coś oryginalnego. Tak więc ze sklepu wyszłyśmy z dwiema myszkami. Forestem i Ferdynandem. Co za walnięte imiona pomyślałam. Zawsze czułam obrzydzenie do tych małych, śmiesznych i brzydkich zwierzątek. Najbardziej nie lubiłam tych ich długich ogonów.

Pewnego dnia będąc u niej spytała czy nie chciałabym wziąć na rękę, którąś z myszek. Powiedziałam, że nie, gdyż nie darze ich jakaś wielką sympatią. Jednak Kamila była uparta. Gdy nie patrzyłam wyjęła, którąś z myszy i włożyła mi na ramię. Zaczęłam krzyczeć, a ta wredna mysz wbiła mi się zębami w ucho. Kamila przestraszona pociągnęła mysz za ogon, łamiąc jej przy tym…

kręgosłup. Dla mnie było to śmieszne, dla Kamili wręcz odwrotnie. Jednak dla myszy nie było już ratunku. Kamila nie byłaby tak załamana, gdyby tylko jedna mysz była jakaś nieszczęśliwa. Niestety druga z myszy miała… raka. Koło oka wyszła jej czerwona kropka. Weterynarz musiał uśpić obydwie myszy. Dla mnie osobiście to co się stało było śmiesznym wypadkiem. Jednak nie chciałabym się narazić moim śmiechem tym, którzy nad wyraz kochają zwierzątka.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *